czwartek, 25 sierpnia 2016

"Każdego dnia" David Levithan - recenzja









Tytuł: "Każdego dnia"
Autor: David Levithan
Liczba stron: 255
Ocena: 7/10







Za to, że mogłam przeczytać tą książkę bardzo dziękuję mojej koleżance. To dzięki niej polubiłam romanse i przekonałam się do tego gatunku. Ta książka pokazała mi, że nieważny jest wygląd zewnętrzny, ale to, co mam w środku.


"Jednak to nie budzik nas podrywa, lecz dźwięk ptaków za oknem, wiatru uderzającego w dach."

Książka opowiada o chłopcu, który codziennie zamieszkuje inne ciało. Już dawno pogodził się ze swoim losem i z tym, że nigdy nie będzie codziennie wyprowadzał swojego psa i całował swojej dziewczyny. Jest przyzwyczajony do swojego życia do dnia, gdy budzi się w ciele Justina.


"Gdybym teraz znajdował się w innym ciele, nadszedłby właściwy moment, by ją pocałować."


Trzeba przyznać, że autor ma wyobraźnię. Nigdy bym nie powiedziała, że taki temat mógłby się zaliczać do romansu. Chłopak, który nie ma własnego ciała i codziennie przenosi się do innego? Brzmi jak kiepski żart. Tak samo myślałam, gdy koleżanka opowiedziała mi o tej książce, 


"Gdy ją zobaczyłem, sprawiała wrażenie, jakby z trudem utrzymywała równowagę na krawędziach i wypustkach."


Mogę śmiało powiedzieć, że David Levithan jest świetnym pisarzem. Oprócz dwójki zakochanych osób, które starają się ze sobą być pokazał też problemy współczesnych nastolatków. Gdy czytałam tą opowieść przynajmniej z pięć razy zalałam się łzami. Jeżeli sądzisz, że jest to jeden z wielu zwykłych romansów to się mylisz. Trzeba to przeczytać!


"Nie jestem jedyny. To może wszystko zmienić. Albo nic."


Jeżeli chodzi o okładkę to mnie zupełnie odtrąciła. Między innymi dlatego, że nie lubię rysunków na okładkach książek. Kiedy czytałam książkę utożsamiałam się z głównym bohaterem. Starałam się poczuć to samo, co on. I prawie mi się udało. Gorąco polecam "Każdego dnia". Mam nadzieję, że wam też się spodoba.

4 komentarze:

  1. okładka odtrąca, fakt, ale nigdy się nie ocenia książki po okładce :)
    Ja z chęcią przeczytam, wydaje mi się idealna na ostatnie dni wakacji, trochę refleksji- w nawiązaniu do problemów młodzieży

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam tę książkę jakieś pół roku temu i z tego ci dobrze pamiętam bardzo mi się podobała. Jednak z biegiem czasu stopniowo zmieniam zdanie na temat tej książki. Sam pomysł na książkę był świetny, jednak książka miała parę zgrzytów. Przede wszystkim była przewidywalna. Ach ta przewidywalność... Jak już powiedziałam pomysł był świetny jednak z realizacją gorzej. W przeciwieństwie do Ciebie, mnie okładka się spodobała. To ona przykuła moją uwagę i dzięki niej postanowiłam wypożyczyć tę książkę z biblioteki. Jestem dość specyficznym człowiekiem i takie klimaty okładek mnie kręcą. Jednak jest coś, co mi się nie podoba w Twojej recenzji. Mogłabyś więcej opisywać swoje uczucia podczas czytania. Jak się czułaś, co szczególnie Ci się podobało. Piszę to, ponieważ oprócz tego, że 5 razy zalałaś się łzami, nie wiemy totalnie nic. Pustka. Zero. Oczywiście nie przyjmuj tego jako krytykę. To jest TYLKO moje zdanie i nie chciałam Cię w żaden sposób urazić (piszę to tak dla jasności). Ja sama nie umiem pisać jeszcze świetnych recenzji i cały czas uczę się na błędach, więc spoko. Jednak dzięki blogowi dowiedziałam się jednego. Rady czytelników są bardzo cenne. Następnym razem spróbuj ponieść się wyobraźni. Napisz coś od siebie i odejdź od nudnej, schematycznej recenzji. Daj się ponieść uczuciom! :)
    Pozdrawiam cieplutko <3
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiem że to nie dotyczy posta. Przepraszam. Nominowałam Cię do LBS :D Więcej informacji tutaj:http://tajemniceslow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie ta książka średnio się spodobała. Oczywiście autor miał bardzo ciekawy pomysł, ale ta historia jakoś do mnie nie trafiła. Nie wiem czemu tak się stało, w końcu lubię młodzieżówki.
    Pozdrawiam :)
    Zagubiona w słowach

    OdpowiedzUsuń