wtorek, 1 listopada 2016

"Never never" Colleen Hoover, Tarryn Fisher - recenzja










Tytuł: "Never never"
Oryginalny tytuł: "Never never"
Autor: Colleen Hoover, Tarryn Fisher
Liczba stron: 300
Ocena: 7/10





Książka dwóch wspaniałych autorek, które mają wiele fanów i wiele napisanych książek. Colleen Hoover to autorka, której czytałam już wiele książek, za to z Tarryn Fisher spotykam się pierwszy raz.


"Wolę kochać cię, gdy jesteś na dnie, niż pogardzać tobą, gdy jesteś na szczycie."


Jakie to uczucie, gdy tracisz pamięć? Co zrobisz, gdy nie pamiętasz tego kim jesteś? Charlie i Silas tracą pamięć i próbują odnaleźć sens tego wszystkiego. Dlaczego stracili pamięć? 


"Zamierzam sprawić, że znów się we mnie zakochasz."


Większość książek Hoover, które przeczytałam wiązało się z problemami nastolatków i dorosłych, i nie było w nich żadnych elementów "fantasy". W tej książce amnezja tej dwójki, jak sądzi Silas nie jest przypadkowa. Typowych problemów nastolatków też nie brakuje, ale pojawia się coś, co w normalnym świecie nigdy nie miałoby miejsca.


"Mija czas, chociaż mój czas się zatrzymał."


Były momenty, gdy miałam ochotę się roześmiać, ale zdecydowanie większość czasu płakałam nad losem tej dwójki, gdy czytałam książkę. Silas i Charlie są przykładem ludzi, na których życie wpływają złe decyzje ich rodzin. Ojciec, którego kochałaś ponad życie może okazać się oszustem. Wszystko może być inne niż według twojego wyobrażenia. 


"- Przysięgam. Nigdy nie przestanę cię kochać, Silas. I nigdy nie zapomnę.
Pochylam się i dotykam wargami jej ust.
- Nigdy, przenigdy."


Książka została podzielona na trzy części. Ciekawy pomysł autorek. Najbardziej podobał mi się dopisek  od Colleen i Tarryn między pierwszą, a drugą częścią. Te dwie wspaniałe kobiety stworzyły genialną opowieść, która pokazała mi, że bratnie dusze naprawdę istnieją. Jestem pewna, że na długo zapamiętam historię Silasa i Charlie.


"Nie chcę pamiętać naszych pocałunków.
Nie chcę pamiętać naszej miłości.
Chcę zapomnieć Silasa Nasha i wszystko na tym świecie, co mi go przypomina."


Okładka książki jest prosta i śliczna. Dwie ręce wyciągnięte w swoją stronę mogą oznaczać próbę zbliżenia się do siebie. Według mnie okładka idealnie pasuje do opowieści Hoover i Fisher. Cieplutko zapraszam do przeczytania tej książki!

2 komentarze:

  1. Za książkami Hoover nie przepadam. W piątek pojawi się recenzja jednej z jej książek. Dostała ode mnie zaledwie 3.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo podoba mi się twoja recenzja :) Tylko mam małe ,,ale''. Pisz więcej! Opisze więcej! Swoje zdanie, emocje i uczucia, to jest kluczem :) Właśnie teraz czytam tą książkę i bardzo mi się podoba, więc jak na razie podzielam twoje zdanie na jej temat. :*
    Zapraszam do siebie:
    http://ksiazki-wiktorii2.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń