piątek, 20 stycznia 2017

Życie i śmierć, czyli książka na siłę









Tytuł: "Życie i śmierć"
Oryginalny tytuł: "Life and Death: Twilight Reimagined
Autor: Stephanie Meyer
Liczba stron: 417
Ocena: 6/10






"Życie i śmierć" to romans z nutką fantastyki. Dałbyś radę wytrwać w miłości gdyby twoja ukochana okazała się potworem? Jako, że to jest "przeróbka" "Zmierzchu" nie byłam zbyt pozytywnie nastawiona do tej książki. Stephenie Meyer w przedmowie napisała, że zmiana płci bohaterów nic by nie zmieniła w książce, ale osobiście twierdzę, że zmieniła wszystko. 




"- Byłeś dla mnie jak demon zesłany z piekieł na moją zgubę. Zapach twojej skóry... Byłam bliska szaleństwa."


Główny bohater, Beu mieszkał w Phoenix do momentu, gdy stwierdził, że na ostatni rok szkoły średniej przeniesie się do ojca. Mimo, że był to jego pomysł jest niezbyt pozytywnie nastawiony na mieszkanie w miasteczku, w którym codziennie pada deszcz. Jego życie od tej chwili wygląda tak samo. Śniadanie z ojcem, szkoła, sprzątanie domu i robienie obiadu stają się rutyną do momentu, gdy wzrok Beu dostrzega piękną Edythe. Jaki sekret może ukrywać idealna Edythe? 



"Żałowałem, że nie mam niczego, co mógłbym jej podarować, ale czego bogini mogłaby chcieć od takiego nijakiego śmiertelnika jak ja?"


Zmiana płci bohaterów jest naprawdę uciążliwa, Bella była "damą w opałach", ale Beu jest po prostu ofiarą losu, według mnie. To samo tyczy się Edwarda i Edythe, opiekuńczość typowa dla mężczyzny występuje u młodej wampirki. Jest to jedna z wielu wad występująca w "Życiu i śmierci". Pojawia się też dziwny zwyczaj zapraszania chłopców przez dziewczyny. To dość nietypowe.



"Miałem wrażenie, że jej złote oczy próbują mnie zahipnotyzować, odurzyć. "



Bella i Edward są parą, której losy z chęcią śledziło mnóstwo czytelników. Wzloty i upadki, wady i zalety oraz zło i dobro to wszystko z czym ta dwójka musiała się borykać dlatego też tak dobrze czytało się kontynuacje "Zmierzchu". Odnośnie historii Beu i Edythe nie już nic czym można byłoby się zająć, aby stworzyć ciąg dalszy. Tu wszystko skończyło się od razu wspaniale. To jedna z rzeczy, która mnie strasznie zdenerwowała. Kolejną z nich jest fakt, że Beu miał obsesję na punkcie Edythe już od samego spojrzenia na nią. 




"W tamtej chwili byłam w stanie myśleć o jednym: "Błagam, tylko nie on. T y l k o  n i e  o n." ."



Jako, że ostatnimi czasy mam czas czytać książki tylko w nocy to dosyć opornie szło mi czytanie "Życia i śmierci". Osoby, którym spodobała się książka na pewno nie zgodzą się ze mną, że opowiadanie zostało napisane na siłę i nie powinno w ogóle powstać. Oczywiście jest to tylko i  wyłącznie moje zdanie, które niczego nie zmieni. Zdecydowanie podczas czytania tej książki strasznie się męczyłam. Mimo, że chciałabym opisać więcej uczuć, które mi towarzyszyły podczas czytania "Życia i śmierci" to nie jestem w stanie, ponieważ towarzyszyła mi tylko frustracja, którą wam już przedstawiłam.



"W moim świecie znów wszystko grało. Moja twarz rozpromieniła się w szerokim uśmiechu."



Okładka książki jest prosta i to najbardziej mnie urzekło. Nie ma żadnych skomplikowanych zawijasów, żadnych postaci i jakichkolwiek ukrytych powiązań z książką. To tyle jeśli chodzi o moje odczucia, co do okładki "Życia i śmierci". Mam nadzieję, że tylko ja jestem tak wybredna i może wam się spodoba książka.

7 komentarzy:

  1. Osobiście nie przepadam za "Zmierzchem", zmiana płci bohaterów i pisanie na tym kolejnej, niepotrzebnej książki według mnie jest bezsensowne.
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Beau powinien mieszkać z matką, skoro tak wszystko płciowo odwracamy :D mi by się pewnie też nie spodobała.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja od początku nie byłam pozytwnie nastawiona do Meyer. Według mnie za dużo zachwytu było zmierzchem i to mnie bardzo zraziło. W końcu stwierdziłam, że przeczytam i zobaczę czym się wszyscy zachwycają. Po przeczytaniu byłam załamana, nic w niej niezwykłego nie było, a cały zachwyt był według mnie niepotrzebny. Jednak to moje zdanie. Przebrnełam przez ,,Zmierzch" jednak kiedy wyszła ta książka powiedziałam sobie, że tego nie przeczytam. Od samego początku, kiedy dowiedziałam się o czym jest historia widziałam w tym bezsnens. Widać po twojej recenzji że miałam całkowitą rację. Recenja super! Buziaczki wysyłam ;*
    ksiazki-wiktorii2.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  4. W ogóle mnie nie przekonuje, więc nie sięgnę po nią. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czasy zachwycania się "Zmierzchem" mam już dawno za sobą, więc sobie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Serię wspominam bardzo dobrze, więc zdecydowałam się sięgnąć i po tą nową odsłonę. Żałuję, już dawno aż tak bardzo się nie zawiodłam jak na niej. Jak dla mnie nie potrzebnie ją czytałam tylko zniesmaczyła mi całosc
    ja-sie-dystansuje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. A mnie się bardzo podobała. Szczególnie zakończenie, no bo to było coś innego niż dotychczas. Ale wiesz, ja jestem one true fan więc nie będę zbyt obiektywna xd
    Jeśli chcesz przeczytać moją recenzję to zapraszam ;) -> https://toreador-nottoread.blogspot.com/2016/03/recenzja-zycie-i-smierc-zmierzch.html

    OdpowiedzUsuń