czwartek, 20 lipca 2017

Playlist for the Dead. Posłuchaj, a zrozumiesz, czyli sekrety, miłość, przyjaźń i śmierć









Tytuł: "Playlist for the Dead. Posłuchaj, a zrozumiesz"
Oryginalny tytuł: "Playlist for the Dead"
Autor: Michelle Falkoff
Tłumaczenie: Marcin Sieduszewski
Liczba stron: 272







"Wiele osób pragnie zniknąć. Może im się wydawać, że tak się już stało. Ale ktoś zawsze je obserwuje."



Opis książki: Przychodzisz rano do kumpla i okazuje się, że nie żyje. Coś się stało po wczorajszej imprezie. Zostawił tylko playlistę z dołączoną kartką: Dla Sama - posłuchaj, a zrozumiesz.
Jak po tym szoku poskładać historię swojego przyjaciela? Jak z kolejnych piosenek i własnych wspomnień dojść do prawdy o tym, co się działo w jego życiu? W twoim własnym życiu - bo okazuje się, że nic nie wydarza się przypadkiem. Nic nie jest obok ciebie. Odtwarzając jego historię, zmieniasz też swoją - bo w twoim życiu pojawia się zagadkowa dziewczyna. 


"Czasami, gdy ludzi ogarnia złość, wyżywają się na innych, a przecież otacza nas wystarczająco dużo przemocy."


Książka, którą teraz recenzuje przeczytałam już jakiś czas temu, ale dopiero teraz znalazłam czas, aby ją zrecenzować i przedstawić wam moje zdanie. Michelle Falkoff to autor, z którym spotykam się po raz pierwszy i jestem mile zaskoczona jego książką, nie rozczarował mnie. Ostatnimi czasy ciekawią mnie opowiadania w jakiś sposób związane ze śmiercią i samobójcami. Dlatego też sięgnęłam po "Playlist for the Dead, posłuchaj a zrozumiesz" i dałam się porwać playliście stworzonej przez Haydena. On i Sam byli najlepszymi przyjaciółmi to jednak nie powstrzymało go przed samobójstwem. Po przeczytaniu tego wszystkiego byłam w takim szoku, że przez co najmniej kilka minut nie byłam w stanie stwierdzić, jakie emocje wywołały we mnie słowa Falkoffa. Śmierć Haydena i jego życiowe problemy były głównym wątkiem książki, ale też nie trudno zauważyć, że nie tylko on borykał się z jakimiś problemami. Można by powiedzieć, że "Playlist for the Dead" uczy nas jak żyć dobrze i nie bać się żyć, przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie. Wszyscy wiemy, że okres dojrzewania nie jest łatwy i łatwo jest się załamać, zamknąć w sobie, i nie próbować tego zmienić w żaden sposób. 
Pamiętam jak czytałam po raz pierwszy opis tej książki i byłam mile zaskoczona, że autor zmienił coś w typowej śmierci samobójczej. Zwykle, gdy czytamy o jakimś samobójcy on zostawia list pożegnalny dla ukochanych osób. Tu Michelle Falkoff zmienił to i pokazał, że powody śmierci nie muszą być od razu podane. Książka jest pełna tajemnic i to chyba w tym wszystkim jest najlepsze.
Tajemnice. Kto ich nie lubi? 
Reszty wam nie zdradzę, ale zawsze możecie iść do księgarni lub biblioteki i dowiedzieć się dlaczego Hayden się zabił i odkryć resztę tajemnic. 


"Koniec jest nieistotny, początek jest nieistotny." 



10 komentarzy:

  1. O, to jest ta książka, która mocno kojarzy mi się z głośnym "13 powodów". :D Sama nie jestem przekonana do Playlisty dla zmarłych (?), ale kto wie - może kiedyś przeczytam tę książkę.
    Królowa Książek

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam już tą książkę i bardzo dobrze ją wspominam, a w szczególności muzykę, która się w niej pojawiała. Może nie była ona cudowna, ale dobrze zapadła mi w pamięci.
    A i drobna uwaga dla Ciebie, Michelle Falkoff to kobieta :)
    Pozdrawiam, Hayles z Our books. Our love

    OdpowiedzUsuń
  3. Może to głupio z mojej strony, ale "Playlist for the dead" za bardzo kojarzy mi się z "13 powodów", które mi się nie podobało, dlatego nie mam ochoty na ten pierwszy tytuł.
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak jak osobą wyżej mi również ta pozycja kojarzy się z 13 powodów, jednak mimo to chyba po nią sięgnę.
    Zauważyłam, że twoje recenzję są coraz lepsze więc pisz więcej! Tylko wylewaj się bardziej w uczuciach, twoim zdaniu, bo to interesuje wzszystkich ��
    Buziaczki ��
    https://ksiazki-wiktorii2.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam jeszcze ,,Playlist for the dead". Wyszła już w Polsce kolejna książka autorki (wydaje mi się, że nosi tytuł ,,Pod Presją"). Książka porównywana jest do ,,Wszystkich Jasnych Miejsc" i do ,,13 powodów", przeczytałam tylko WJM i muszę powiedzieć, że płakałam na tej książce jak dziecko :D
    Książka Michelle Falkoff chodzi za mną naprawdę długo, a na liście książek do przeczytania tkwi jeszcze od momentu, gdy pojawiła się zagranicą.
    Mam nadzieję, że uda mi się ją niebawem przeczytać, bo zapowiada się lektura, grająca na emocjach czytelników.
    Pozdrawiam x

    OdpowiedzUsuń
  6. Moim zdaniem tą książkę po opisie można porównać do "13 powodów". Zaciekawiłaś mnie swoją recenzją i będę musiała sięgnąć po nią w wolnym czasie. Gorąco pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę, że wszyscy porównują tę książkę do "13 powodów". Nie czytałam jeszcze żadnej z nich, ale "13 powodów" wypożyczyłam ostatnio z biblioteki, więc na pewno zabiorę się za nią niebawem. Co do "Playlisty..." na razie nie mówię ani "nie", ani "tak". Czas pokaże. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedyś bardzo ją chciałam dorwać, ale im więcej czasu upłynęło od premiery, tym mniejszą ochotę mam ją czytać ;/

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Kojarzy mi się z książką i serialem " 13 powodów " chyba przez to,ze po śmierci ktoś coś pozostawił dla innych. Jednak lubię takie coś. Fajnie,ze polecasz taką książkę. Napewno po nią sięgnę. Pozdrawiam 🌸

    OdpowiedzUsuń
  10. Zauważyłam, że ostatnio tego typu tematyka jest bardzo popularna wśród młodzieży. Powtórzę się, opis bardzo przypomina "13 Powodów" i mimo, że serial pokochałam to książką nie jestem zainteresowana. Jednak moim młodszym kuzynkom chętnie polecę :)
    Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń